Dostępne materiały prasowe
Tele Tydzień / 2007-09-10
Życie Warszawy / 2007-08-17
Gazeta Finansowa / 2007-07-20
Ekspress Ilustrowany / 2007-06-15
New Warsaw Ekspress / 2007-06-12
Życie Warszawy / 2007-05-26
Tele Tydzień / 2007-03-19
Tele Tydzień / 2007-03-12
Super Ekspress / 2007-02-05
Życie Warszawy / 2007-02-02
Magazyn Szczęśliwej Nastolatki / 2007-01-07
LOGO / 2007-01-01
Cogito / 2006-12-21
VIVA / 2006-11-02
Gazeta Wyborcza/ Co jest grane / 2006-10-27
Tele Tydzień / 2006-10-23
Życie Warszawy / 2006-10-18
Życie Warszawy / 2006-09-15
Życie Warszawy / 2006-09-15
W I K Wprost i Kultura / 2006-09-11
Życie Warszawy / 2006-09-08
spa&wellnes magazine / 2006-09-04
DZIENNIK BAŁTYCKI / 2006-08-05
DZIENNIK ZACHODNI / 2006-06-03
Puls Biznesu / 2006-05-05
ANGORA / 2005-12-11
Express Ilustrowany / 2005-01-21
LADY FITNESS / 2004-09-02
Rzeczpospolita / 2004-08-20
Program Telewizyjny - / 2004-01-16
ANGORA / 2003-03-23
Lady fitness / 2001-09-20
Agustin Egurrola - VOTRE BEAUTE / 2001-04-12

 

VIVA

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

"Nasz człowiek z Hawany"

 

 

Był ministrantem u księdza Jerzego Popiełuszki. Gdyby nie kubańskie geny poszedłby do seminarium. Przez pierwsze lata życia przebywał na Kubie. Gdyby nie dziadek, żołnierz AK, dalej śpiewałby piosenki o Fidelu Castro. Teraz Agustin Egurrola, naczelny choreograf „ Tańca z gwiazdami”, tworzy show, którym żyją miliony Polaków.

 

Kuba, koniec lat 60. W pięknej, pełnej roztańczonych ludzi willi kwitnie miłość. Doktor weterynarii, Agustin Egurrola senior, poślubił piękną Polkę. Sabina na pierwszym roku studiów zakochała się po uszy w swoim profesorze. Jej wybranek był przystojnym Kubańczykiem, ale zrobił na niej wrażenie nie tylko swoją urodą , ale także erudycją i idealizmem. Zapatrzony w Fidela Castro socjalista roztoczył przed młodziutką Polką wizję jedynego, szczęśliwego świata w kolorowej Hawanie. Cóż więcej trzeba było dziewczynie w szarych czasach komuny? Mimo sprzeciwu rodziców rzuciła studia i wyjechała ze swoim wybrankiem na Kubę. Ślub był spełnieniem jej marzeń \o szczęściu i wielkiej miłości. Konsekwencja tego właśnie gorącego uczucia jest nasz bohater- Agustin Egurrola junior.

Dziecko miłości

„Tata miał latynoski temperament”, mówi ze śmiechem Agustin. „Kochał jak szalony, tańczył jak szalony, był prawdziwym macho. Lubił poszaleć, co nie podobało się mojej mamie. Nie pomogło wsparcie rodziny ojca (mieszkały z nami dwie wspaniałe ciotki i dziadek). Po kilku latach burzliwego związku rodzice rozwiedli się i ja z mamą przyjechałem do Polski. Mama była dzielna, choć bardzo przeżyła rozwód. To była miłość jej życia, nigdy potem nie wyszła za mąż. Całą miłość jaką w sobie miała, przelała na mnie. Miałem cztery lata, kiedy musiałem nauczyć się polskiego i zacząć żyć jak normalny chłopiec  stąd”.

Agustin junior miał na drugie imię Marek, tak też kazał do siebie mówić. I został Marek z egzotycznie brzmiącym nazwiskiem. „ Z tym nazwiskiem były same problemy”, mówi. „ Zawsze, kiedy w szkole pojawiał się nowy nauczyciel i wybierał kogoś do odpowiedzi, padało na mnie, bo moje nazwisko wyróżniało się na tle Kowalskich i Nowaków. Nazwisko Egurrola inspirowało nauczycieli, by sprawdzić co ten chłopak może wiedzieć. Musiałem się więcej uczyć”.

Szkoła chciała go ułożyć i ugrzecznić, ale ognista krew nie dała o sobie zapomnieć. „ Nie mogłem usiedzieć ciągle tańczyłem śpiewałem piosenki o Fidelu Castro” śmieje się. „ Nawet w samolocie mama nie mogła nade mną zapanować. Wtedy stewardesy, kompletnie załamane tym, że nie mogą sobie ze mną poradzić, zaprowadziły mnie do kabiny pilotów. Myślały, że zrobi to na mnie wrażenie i uspokoję się na chwilę. A ja spojrzałem z radością na pilotów i zatańczyłem im salsę”.

Agustin senior nie zapomniał o synku, często przyjeżdżał do Polski i odwiedzał go w Warszawie. Choć potem miał jeszcze trzy żony, Agustin pozostał jego jedynym  dzieckiem.

Do dziś maja dobry kontakt. „Tata zawsze cieszy się z moich pomysłów. Na bieżąco śledzi moje programy i występy. Wciąż pobudza mnie do rozwoju. Dziś jest emerytem, choć emeryt – Kubańczyk – jest bardziej żywiołowy od jego europejskiego odpowiednika”. O ile na ojcu pomysł Austina, by tańczyć, zrobił dobre wrażenie, o tyle mama nie dawała za wygraną i widziała syna na prawie. Długie lata nie akceptowała, że jej jedynak postanowił zostać tancerzem. Tylko raz była na turnieju, kiedy wygrał Mistrzostwa Polski Zawodowców. „ Teraz jest ze mnie dumna i akceptuje mój wybór”, twierdzi Agustin. „ Potrafi przyznać, że miałem rację, ale wciąż błaga mnie, żebym w końcu dał jej wnuki”.

Rodzinne zakręty

Najstarszy z rodu Egurrola, tez Agustin pochodził z kraju Basków. To pozwala zrozumieć, skąd naszym bohaterze owa zaciętość, potrzeba wolności i upór. Ognista baskijska krew wymieszała się z francuską, bo ów dzidek zakochał się w pięknej Rozalii Sofii Alvarez, która pochodziła z Francji. Dziadek był lekarzem. W poszukiwaniu lepszych perspektyw ruszył z babcią w świat i przybył na Kubę. Szybko stali się jedną z zamożniejszych rodzin w Hawanie, szybko też urodził im się syn, który za kilkadziesiąt lat miał podbić serce matki Austina. Ale to nie wszystko. Po dziadku Basku, babci  Francuzce i ojcu Kubańczyku  Agustin odziedziczył ognista krew. Ale dziadek Polak, ojciec Sabiny,  wniósł do jego historii cos jeszcze : zasady  i dążenie do prawdy. Wczasach wojny dziadek Antoni walczył w Armii Krajowej, dowodził oddziałem AK pod Białymstokiem. Po wojnie, chcąc ukryć się przed komunistami pracował jako stolarz. Zamieszkali z babcią w Warszawie. „ To dziadkowie mnie wychowywali, kiedy wróciliśmy  z mamą  do Polski”, wspomina Agustin” Mama musiała iść do pracy. Została tłumaczem hiszpańskiego, pracowała w ambasadach różnych krajów Ameryki Łacińskiej”.

Dziadek Antoni, mimo, że ukrywał na początku przed małym Austinem swoją przeszłość, często zabierał go na Powązki i opowiadał właściwą wersję historii.  Dlatego właśnie był przeciwny miłości córki do kubańskiego socjalisty. Socjalizm kojarzył mu się z najgorszym. Dla równowagi, kiedy wnuczek przyjechał do Polski, zaprowadził go do kościoła. Traf chciał, a może to nie był traf, że był to kościół szczególny, bo Świętego Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu. I tak Agustin został ministrantem księdza  Jerzego Popiełuszki. Kubańczyk na księdza

W każdy poniedziałek Agustin służył do mszy. Kazania o wolności bardzo zapadły mu w pamięć. Był nawet moment, kiedy chciał zostać księdzem. To byłoby spełnieniem marzeń jego polskich Dzidków. Takiej atmosferze wychowywali wnuka. Może i byłby teraz kapłanem, gdyby nie baskijskie i kubańskie geny. Agustin z czasem zaczął kazania o wolności interpretować po swojemu. Myślał o wolności… ale swoich wyborów życiowych Właśnie wtedy pojawił się w jego życiu taniec.

„ To co jest w naszym wnętrzu, chyba zawsze musi się ujawnić”, zastanawia się Agustin. „ Żałuję tylko, że taniec objawiła się  tak późno, dopiero gdy miałem 19 lat. Słyszałem wielokrotnie, że „ten pociąg już odjechał”. Niektórzy przecież kończą w tym wieku karierę. Ale uparłem się, miałem w sobie wielką determinację, trenowałem dziennie po 5-6 godzin i po pięciu latach byłem już w finale Mistrzostw Polski, a po paru  kolejnych wygrywałem te mistrzostwa. Z Joanną Szokalską w parze zajęliśmy 7. miejsce na mistrzostwach Europy, 8. na mistrzostwach świata. Byliśmy najlepszą parą w Polsce, na świecie należeliśmy do czołówki. Ale w moim życiu generalnie wszystko dzieje się z opóźnieniem. Mam 38 lat, wciąż nie mam rodziny. Wiem, że nie można mieć wszystkiego, ale nie mogę się jakoś z tym pogodzić”.

Egurrola nie ma oporów, by przyznać, że wszystko chce mieć najlepsze: zespół taneczny najlepszy, talent największy, szkoły na najwyższym poziomie, programy niepowtarzalne.

 „Oczywiście ten perfekcjonizm mnie zabija” uskarża się. „Zabija  tez moje życie  prywatne. Kobiety, z którymi jestem w pewnym momencie zauważają, że mam świat, w którym one nie są najważniejsze. To boli. Jednak latynoskie korzenie ujawniają się i tu. Uwielbiam kobiety. Są najpiękniejsze na świecie, ale tuż za tańcem. Myślę, że kobiety są wspanialsze od mężczyzn, cudowniejsze, pełne wrażliwości i ciepła. Potrafią być wyrozumiałe i czułe. SA fascynujące. Mężczyźni nawet Latynosi, bywają bardziej powierzchowni w uczuciach. Są pozerami i wciąż coś próbują udowadniać. To kobiety nadają spokój życiu”.

Mimo tego przekonania Egurrola wciąż nie uwił swego gniazdka. Nie podjął w swoim mniemaniu najważniejszej decyzji życiowej.” Dojrzewam do tego, by wreszcie się ustatkować”, śmieje się. „ Chcę mieć normalny, usankcjonowany związek, taki z weekendami w domu i spokojem w sercu. Coraz częściej zauważam, że życie mi ucieka. Koledzy mają żony, dzieci, poukładane domy, a ja wciąż gdzieś w obłokach”.

„Taniec z gwiazdami”

Ale za to w jakich obłokach! Od kilkunastu lat nie schodzi z nich na ziemię! W 1992 roku Egurrola założył grupę taneczną VOLT, jedną z pierwszych grup estradowych  w Polsce. Szybko też zaczął współpracować z gwiazdami. Pierwsza zgłosiła się do niego Natalia Kukulska – robił choreografię do jej koncertów i teledysków. Równolegle szkolił się u najlepszych trenerów w Polsce i na świecie, między innymi u Iwony Pavlović. Z roku na rok pracował coraz więcej. Teraz ma dwie duże szkoły i tysiące ludzi na zajęciach, wciąż prowadzi zawodową grupę taneczną VOLT i amatorska V2. Ogromnym  sukcesem Egurroli jest „ Taniec z gwiazdami”. To on układa choreografię najgorętszym parom tego roku. Ma wpływ na dobór tancerzy, czuwa nad układami, inspiruje, koryguje błędy. Każda kolejna edycja jest dzięki jest dzięki niemu bogatsza.. Każdy odcinek wymaga większego poświęcenia. „ Od piątego odcinka, kiedy każda para ma przygotować własny show, nie wychodzę z prób.”, mówi. „ Czuwam nad gwiazdami i tancerzami. Jeśli gorzej wypadną, przezywam wraz z nimi porażkę. Czuję się tak, jakbym sam odpadał z programu wiele razy w edycji. Poza tym znam tych ludzi. Wiem, kto ma świetną osobowość, kto jest dobry technicznie czy sprawny ruchowo. Układam choreografię, by wyeksponować to, co dana gwiazda ma najlepsze. Moim zadaniem jest „oszukanie” sędziów, zrobienie takiego show, żeby widzowie zagłosowali na swoich ulubieńców.. Bo najważniejsi są widzowie, oni oceniają sercem. Oceny jurorów ranią strasznie. Czasem kilka słów potrafi zdemolować wewnętrznie ludzi, których my znamy jako wspaniałych aktorów. Potem potrzebuję dużo czasu, by się po krytyce pozbierać. Okazują się bardzo delikatni i podatni na zranienie. Mogę powiedzieć, że są nawet bezbronni”.

Kto pokocha mężczyznę w tancerzu

„ Zawsze byłem z tancerkami”, mówi Agustin. „Przecież całe moje życie odbywa się w salach treningowych. Kobiety, które są wokół mnie, są tancerkami, co jest też problemem, bo one widzą we mnie częściej choreografa, trenera i tancerza niż mężczyznę, który ma swoje wady i słabości. Potem są rozczarowane, że nie jestem tak idealny jak na sali treningowej. No bo brakuje mi cierpliwości, mam ostry temperament. Nie jest ze mną łatwo, ale pracuję nad tym”.

Egurrola nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, czemu akurat jemu udało się osiągnąć tak ogromny sukces. „Może chodzi o pasję?”, zastanawia się. „To był zawsze mój imperatyw. Cokolwiek robię, robie całym sobą. Wszystko postawiłem na jedna kartę, nie zastanawiałem się, czy to dobry zawód, czy osiągnę sukces. Po prostu maiłem wewnętrzny przymus tańczenia. To dawało mi i daje szczęście”. Takie podejście do życia przywiózł z Kuby. „Tam panuje totalna radość życia”, dodaje. „ Ci ludzie nie mają przed sobą żadnych perspektyw i szans na zrobienie wielkich karier czy robienie dużych pieniędzy. Dlatego żyją dniem codziennym. Tańczą na ulicach i cieszą się tym, co mają – domem, rodziną, miłością. Ja też coraz bardziej tego pragnę. Coraz częściej pytam siebie co zostanie po mnie – człowieku, a nie tylko tancerzu. W końcu „egurrola” znaczy po baskijsku „dom na górze”.

W tym jednym słowie łączą się marzenia wszystkich bohaterów tego tekstu – dziadka Baska, babci, Francuzki, ojca Kubańczyka, drugiego dziadka AK-owca, mamy, co chce być babcią, i samego Austina, który jest najpierw  mężczyzną, a potem dopiero tancerzem.

 

 

Zdjęcia Jacek Poręba

 


Agnieszka Prokopowicz
2006-11-02